Marek Maciej Ziemba - Rozwadów 2004
KORYTA
RZEKI SAN W OKOLICACH ROZWADOWA
NA
PRZESTRZENI WIEKÓW. ZARYS ZAGADNIEŃ
Zagadnienia zmiany koryta rzeki San jest podejmowana w lokalnej literaturze dosyć rzadko. Kwestie te są zwykle omawiane w sposób rozproszony w różnych publikatorach, brak jest jednak usystematyzowania wiedzy w tym zakresie, brakuje też sformułowania choćby prostych syntetycznych wniosków, które choć w sposób przybliżony wyjaśniałyby kwestie zmiany koryta rzeki San w rejonie Rozwadowa. Niniejszy szkic podejmuje taką próbę małej syntezy wiadomości już zebranych w tym temacie.
Niniejsze opracowanie, będące tylko zarysem tego frapującego wątku z lokalnej historii, próbuje odpowiedzieć na podstawowe pytania w tym zakresie, próbuje także niektóre fakty, które do tej pory zostało powiedziane w tej materii. Z drugiej strony zostaną też wskazane nowe elementy, wiadomości zebrane przez autora w drodze kilkuletnich poszukiwań. Dane zebrane w terenie skonfrontowano z wiadomościami teoretycznymi oraz wyciągnięto wnioski[1].
Być może to niewielkie opracowanie zachęci kogoś kiedyś do podjęcia tematu w szerszym spektrum. Jest on tego z pewnością wart. Istnieje ogromna potrzeba dokumentowania i opracowywania zagadnień związanych z dawnymi korytami rzeki San. Ciągły rozwój miasta w różnych kierunkach niweluje teren, a co za tym idzie “zaciera” ślady bytności rzeki w różnych miejscach. Ostatnio taką inwestycją, która zmieniła i nadal zmienia ukształtowanie terenu jest budowa trasy podskarpowej.
Jak płynął kiedyś San? Znać odpowiedź na to pytanie
w pełni, wiarygodnie to dziś chyba bardziej marzenie niż realna możliwość
poznania. Kwestią bezsporną jest fakt, iż obecny tor rzeki San w okolicach
Rozwadowa ukształtował się stosunkowo niedawno, może nie więcej niż 200-300 lat
temu. A co było wcześniej? Przekazy lokalne mówią, iż San był bardzo kapryśną
rzeką i płynął czasami "jak chciał". Powodzie jeszcze kilkanaście lat
temu nie należały do rzadkości, a te które miały miejsce 300, 400, 500 itd. lat
temu były tak potężne, iż San zmieniał swoje koryto, płynął inaczej niż
dotychczas. Ale jak, gdzie....O tym, iż San płynął w naszym regionie w dalekiej
przeszłości całkiem inaczej niż dziś, niech świadczą słowa archeologa: “(...)
San meandrując przemieszczał swoje koryto z jednej doliny na drugą,
pozostawiając koliste starorzecza. Jak duże to były zmiany świadczy fakt, że w
XV-XVII w. San uchodził do Wisły naprzeciwko Sandomierza, zaś jego koryto
znajdowało się miejscami np. w okolicy Zaleszan, kilkanaście kilometrów na
zachód niż obecnie”[2]. Opinia ta
unaocznia nam, jak wiele się zmieniło w okresie kilku wieków. Inny
badacz-regionalista, J. Rawski, zauważa, iż kiedy powstała około 1271 r.
parafia Wrzawy, San wpadał do Wisły pomiędzy Gorzycami a Wrzawami.
San w rejonie Rozwadowa ok. 1780 r.
Źródło: W. Gaj-Piotrowski, Lokacja i rozwój
przestrzenny miasta Rozwadowa, Wrocław-Rozwadów 1991, s. 4.
Wylew Sanu miał miejsce w 1602 r., kiedy to tzw.
“Kopaniny” (wykarczowany las w dolinie Sanu na terenie którego powstały role;
sięgały aż do brzegu rzeczki Pyszanki) znalazły się po drugiej stronie rzeki.
Wkrótce cześć “Kopanin” został odłączona od posiadłości pławskich i
przydzielona do folwarku w Pysznicy[4].
W 1602 r. duża powódź dotknęła także Pławo. Przypuszczalnie właśnie wtedy San
wyrzeźbił sobie nowe łożysko na wschód od “Zimnej Wody”, pozostawiając jej
zapadlisko jako martwe starorzecze. Należy tu również dodać, iż wezbrana rzeka
zniosła wówczas wieś Wieloborowice, które należały do parafii charzewskiej.
Prostując swe koryto odłączyła od Charzewic tzw. “Kolano Księże” (dziś Chłopska
Wola), na terenie którego powstała później osada Kępa Rzeczycka[5].
Jak zauważa W. Gaj-Piotrowski, pod koniec XVI w. i w pierwszej połowie
następnego stulecia San zmieniał stopniowo swoje koryto. Powstawały więc nowe
warunki osadnicze: Chłopska Wola, podczas gdy jeszcze w 1553 r. San płynął
bliżej Jastkowic, tworząc od strony Charzewic głębokie zakole, okalające cały
obszar administracyjnie należący do Chłopskiej Woli. Teren w obrębie tego
meandru rzecznego zwano od najdawniejszych czasów “Kolanem”. Pod koniec XVI w.
rzeka zaczęła wyraźnie przemieszczać się w kierunku zachodnim. Około 1596 r.
(?) wezbrane wody Sanu zniszczyły las i pasieki na Księżym Kolanie. Kiedy rzeka
wyżłobiła nowe koryto, odcięła wtedy także w 1602 r. cały teren Księżego Kolana
od Charzewic[6].
Wylew Sanu miał miejsce między innymi 26 sierpnia 1813 r. W następnym roku też zanotowano wylewy Sanu. Kolejny miał miejsce w lipcu 1837 r. Dwa lata później San wystąpił z brzegów dwukrotnie – 21 sierpnia 1839 r., później wylew miał miejsce we wrześniu. Groźne wylewy Sanu zdarzały się jeszcze w 1850, 1863, 1876 r[7]. Powodzie zdarzały się też w najbliższej okolicy. W 1709 r. wylew Sanu zniszczył zasiewy i pola w okolicy Żabna[8]. W 1740 r. wylew Sanu i Wisły uczynił wielkie szkody w Turbi i Żabnie[9]. Natomiast w 1774 San ponownie wylał w okolicach Turbi[10].
San w
okolicach Rozwadowa - mapa wojskowa
“von Miega” 1778-1782
Źródło: W. Gaj-Piotrowski, Zanim powstała Stalowa Wola. Studium z prehistorii miasta, Muzeum Regionalne w Stalowej Woli, Stalowa Wola 2000, s. 259.
Niezależnie
od powyższych dywagacji, informacje zebrane przez W. Gaja-Piotrowskiego
wskazują, iż począwszy od XVI w. powodzie zdarzały się bardzo często, o czym
świadczą następujące daty: 1709, 1713, 1714, 1736, 1740, 1744, 1774, 1808,
1813, 1814, 1837, 1839, 1850, 1861, 1863, 1876, 1913[11].
Dokonując głębszej analizy wymienionych dat możemy sformułować kilka ogólnych
wniosków: powodzie miały miejsce najczęściej w lipcu oraz sierpniu, co
ciekawsze – daty tworzą skupienia: pierwsze (1709, 1713, 1714 – odchylenie
standardowe 2,5 roku[12]),
drugie (1736, 1740, 1744 – odchylenie standardowe 2 lata), trzecie (1808, 1813,
1814 – odchylenie standardowe 3 lata), czwarte (1837, 1839 – odchylenie
standardowe 2 lata). Pozostałe daty (1774, 1861, 1876, 1913) nie klasyfikują
się do tych skupień. Należy też zauważyć, iż powtarzalność występuje pomiędzy
poszczególnymi skupieniami, czyli pomiędzy ostatnią datą w danym skupieniu a
pierwszą w skupieniu następnym. Odległość pomiędzy skupieniami jest
następująca: pierwsze a drugie – 22 lata, drugie a trzecie – 64 lata. Natomiast
pomiędzy pojedynczymi datami również występują prawidłowości: różnica pomiędzy
1839 a 1850 r. wynosi 11 lat, 1850 a 1861 r. również występuje różnica 11 lat.
Pomiędzy 1861 a 1876 r. różnica jest większa i wynosi 13 lat. Od tej ostatniej daty trudno już znaleźć
jakieś prawidłowości, co być może ma jakiś związek z wybudowaniem wałów
przeciwpowodziowych, które wybudowano w latach 1891-1892[13].
Pogłębiona analiza wymienionych dat występowania powodzi w regionie pozwala
wysnuć hipotezę, iż pomiędzy 1709 r. a 1913 występuje związek pomiędzy datami
katastrof wodnych w regionie a pojawieniem się tzw. plam na Słońcu. Ściślej
rzecz biorąc można zauważyć wyraźny związek pomiędzy cykliczną aktywnością
Słońca a występowaniem powodzi. Aktywność słoneczna jest cykliczna, choć trudno
mówić o jednym wyraźnym cyklu. Badacze mówią o dwóch podstawowych cyklach, o
wartościach: 10,56 lat oraz 11,85[14].
Zbliżona cykliczność powodzi, zgodna z aktywnością Słońca, występuje także w
regionie nadsańskim. Zagadnienie to jednak wymaga dalszych intensywnych badań,
więc ten ciekawy i nie poznany jak dotychczas w naszym regionie wątek, w tym
miejscu kończę.
Literatura
przedmiotu w tym zakresie jest dosyć spora[15], choć nie zawsze łatwo dostępna. Zagadnieniami związanymi z funkcjonowaniem
koryt rzek zajmuje się dział hydrologii, potamologia[16].
W szczegółowy sposób, w ramach tej subdyscypliny są analizowane głównie
czynniki fizyczne związane z lokalną biocenozą, która nie pozostaje obojętna na
kształtowanie koryta rzecznego. Zmiany toru spływu wody w dawnych rzekach, ale
także i dziś, zmieniały się na skutek lokalnych albo ponad lokalnych powodzi.
Jak zauważa ks. W. Gaj-Piotrowski na podstawie wielu terenowych kwerend,
“mniejsze powodzie zdarzały się często nawet dwukrotnie w ciągu roku, tj.
wczesną wiosną, gdy pokrywa lodowa zaczęła spływać do Wisły oraz w okresie
lata. Z tych pierwsze stawały się niebezpieczne tylko w wyjątkowych
przypadkach, kiedy na rzece utworzył się zator lodowy i spiętrzone wody szukały
sobie jakiegoś bocznego spływu. Wtenczas mogło dojść nawet do lokalnej zmiany
dotychczasowego łożyska rzeki. Przyczyną zaś letnich powodzi były długotrwałe
deszcze zarówno lokalne jak i padające w górach u źródeł Sanu i jego dopływów.
Lokalne opady powodowały zwykle krótkotrwałe wylewy”[17].
Należy jednak zauważyć, iż nawet największe powodzie nie są jedyną przyczyną
sprawczą zmiany koryta rzeki San, czy jakiejś innej. Biorąc pod uwagę rozmiary
powodzi i jej skutki z 2001 r. w naszym regionie (rejon Gorzyc) nie doszło w
wymienionym obszarze nawet do chwilowej zmiany koryta. Stąd też można wysnuć
ostrożny wniosek, iż powódź ta była “za słaba”, aby wywołać zmianę koryta
rzeki. Inną możliwością jest to, iż pewną rolę hamującą (buforującą) odegrały
wały przeciwpowodziowe, albo też zabrakło innych czynników, których nie znamy,
a które to odgrywały niegdyś kluczową rolę sprawczą przy zmianie koryta rzeki.
Mechanizm
samoregulowania się koryta, choć ogólnie dobrze poznany, choć sprawdza się w
lokalnych warunkach, czasami jest zagadkowy trudny do jednoznacznego
rozstrzygnięcia. Faktem jest, iż inaczej zachowują się rzeki nizinne, inaczej
górskie. Nizinne praktycznie we wszystkich szerokościach geograficznych znane
są z tego, iż silnie meandrują, to znaczy charakteryzują się licznymi zakolami.
Rzeka wije się niczym jadowity wąż, woda w korycie płynie powoli i leniwie.
Natomiast rzeki górskie charakteryzują się większą “prostolinijności", ich
nurt jest szybki a same koryta niezbyt głębokie. Skąd
takie różnice? Logiczną odpowiedź dostarczają nam prawidła fizyki. Rzeczą
bezsporną jest, iż każda rzeka wypływa skądś i gdzieś zmierza. Muszą pojawić
się siły, które go wywołują. Siły te mogą powstać w dwóch przypadkach: kiedy
wystąpi różnica poziomów lub też rzeka będzie silnie meandrować. Przytoczone
powyżej “siły napędowe” występują zwykle łącznie, choć osobno też ich
występowanie się spotyka. Wysoko w górach, różnice poziomów są bardzo duże,
nawet na odcinku jednego kilometra występuje duży spadek. W takich
warunkach potok górski ma naturalny napęd. Czym dalej od gór, tym rzeka płynie
wolniej, różnice poziomów są nie są wielkie, a rzeka musi dalej płynąć. Natura
rozwiązała ten problem w prosty sposób. Rzeki w obszarze nizinnym, tworząc
wiele zakoli, na odcinku jednego kilometra
nawet kilka, wywołują tym samym przyśpieszenie nurtu rzeki, dzięki
meandrom, w których zgodnie z prawami fizyki ciecz, czyli woda zachowuje się
inaczej, aniżeli na odcinku względnie prostym. Dzięki temu mechanizmowi rzeka
przyspiesza i płynie szybciej.
Zasygnalizowanie
problematyki powstawania meandrów jest o tyle istotne dla naszych rozważań, iż
zmiana koryta rzek nizinnych, a więc też i Sanu odbywa się głównie przez
niwelowanie tych zakoli przez samą rzekę oraz powstawanie nowych, w innym
miejscu. Zmiana struktury meandra i jego funkcji polega głównie na “odcięciu
podstawy", przez co zakole zostaje wyłączone z koryta rzeki, stając się
tym samym nowym tworem, które zaczyna żyć samodzielnie.
Drugą możliwością przesuwania się koryta rzecznego jest sposób “wyspowy" (tak ja go określam), który należy tu również przywołać. W miarę nanoszenia w danym miejscu rzeki piasku, gdy zaczyna go przybywać, na powierzchni wody powstaje nieruchoma “łacha", czyli wyspa. Jej rozmiary mogą być bardzo różne - od kilku metrów do kilkuset[18]. Gdy są sprzyjające okoliczności wyspa piaskowa przemienia się wkrótce w teren ożywiony - pojawiają się drzewa, krzewy, ptaki zakładają gniazda. Nurt rzeki omija wyspę, choć czasami fizjograficzne cechy wyspy są tak ukształtowane, iż rzeka płynie dwoma nurtami. Bardzo często dzieje się tak, iż wyspa zostaje wykluczona z nurtu rzeki. W rezultacie po dość długim czasie wyspa może zacząć pełnić rolę lądu. Ten skrótowo opisany proces mogłem obserwować na przykładzie dość dużej wyspy położonej w Rozwadowie, niedaleko nieistniejącego już przewozu na Sanie.
Współcześnie
rzeki mają z reguły solidnie regulowane koryta i zarazem stałe trasy spływu.
Niegdyś, co bardzo charakteryzowało rzeki nizinne (w tym San), nie było ściśle
ustalonego koryta w sensie przestrzeni, ponieważ rzeki bardzo
często płynęły szeroko, rozlewały się, a tym samym tworzyły miejsca bagniste,
które przetrwały do naszych czasów.
Rzeki płynęły dosyć szeroko, tworząc rozlewiska niczym delty[19].
Kończąc uwagi wstępne do niniejszego artykułu, chciałbym wyjaśnić kwestię, jak
należy rozumieć samo pojęcie “zmiana koryta rzeki”, gdyż jak się wydaje może on
być różnie rozumiany, czasami nawet niewłaściwie. Można pojęcie to
interpretować w sensie szerokim, to znaczy: zmiana koryta jest definitywna i
zakończona – powstaje starorzecze. Drugie rozumienie – zmiana koryta jest
chwilowa (podczas powodzi), a bezpośrednio po jej ustąpieniu, rzeka wraca do
starego koryta. W sensie przestrzennym nie jest możliwa całkowita zmiana koryta,
lecz częściowa. Kolejną cechą przy zmianie koryta jest jego lokalny charakter.
To znaczy, iż koryto mogło się zmienić podczas powodzi, ale lokalnie, np. w
okolicach Rozwadowa, podczas gdy w okolicy “Soch” do zmiany żadnej nie doszło.
Kolejną cechą charakterystyczną jest to, iż stare koryto rzeki pozostaje niemal
zawsze w bliskim sąsiedztwie nowej trasy spływu rzeki.
Ogólnie
rzecz biorąc, interdyscyplinarna metodyka badania dawnych starorzeczy nie
istnieje. Owszem, w poszczególnych gałęziach nauki (np. hydrografii) znajdziemy
pewne wskazówki jak to robić. Wydaje się jednak, iż największe pożytki w tej
materii może przynieść podejście interdyscyplinarne, a więc łączące wysiłek
kilku dyscyplin, czasami nawet pozornie odległych od siebie. Niektóre z nich
dla zwykłych badaczy terenu są nieosiągalne, np. analiza zdjęć satelitarnych,
ostatnio bardzo popularna i efektywna metoda poznawania zmian naziemnych.
Często jest ona stosowana w tzw. archeologii nieinwazyjnej. Mimo to pozostaje
szereg metod, których wyniki usystematyzowane mogą być bardzo przydatne w
ustalaniu możliwych tras rzeki San sprzed wieków. Poniżej
prezentuję niektóre z możliwości, które można stosować bez angażowania dużych
środków finansowych. Praktycznie wszystkie z nich zastosowałem przy badaniu
dawnych koryt rzeki San w Rozwadowie i okolicy. Są to następujące obszary
analizy:
Z reguły
charakteryzują się one dużą wilgotnością, przez co szybko rozwijają się warunki
siedliskowe korzystne dla roślin (np. tatarak) oraz ptactwa, szczególnie
wodnego. Takie skupiska trzcin, charakterystyczne dla naszego regionu,
występują obficie. Powstałe w ten sposób “oczka wodne" bardzo często, choć
wokół ich może nie być śladu koryta rzeki, są wskaźnikiem nawodnienia tego
miejsca w przeszłości. Kształt tych “oczek wodnych", “jeziorek
śródpolnych" jest bardzo różny. Może przybierać postać krzywej, bądź
też fragmentu koła. “Sanowiska mają zawsze kształt łukowaty – po wypukłej
stronie są najgłębsze i opierają się o wysoki, piaszczysty lub gliniasty brzeg.
Po wewnętrznej stronie zakola dno wznosi się łagodnie, przechodząc w płaskie,
podmokłe łąki i turzycowiska, na których rosną kępy łóz i wiklin oraz bagienne
olszyny”[20]. W
zależności od warunków siedliska pozostałość dawnego koryta może być mocno,
umiarkowanie lub znikomie porośnięta[21].
Na przykład tzw. “Bełek" w północno-wschodniej części Rozwadowa jeszcze do
niedawna był wyraźnym zapadliskiem o charakterze pastwiska. Współcześnie coraz
bardziej zarastają go różne dzikie krzewy, wyrastają nawet drzewa. Charakter
tego terenu zmienia się istotnie. Zmiana biocenozy siedliska jest niewątpliwym
sygnałem, iż zmienia się także biotop – prawdopodobnie ulegają zmianie stosunki
wodne, które w sposób istotny determinują charakter roślinności siedliska.
Szukając
dawnych koryt rzeki w terenie właśnie dużą pomocą są wspomniane “oczka
wodne" oraz skupiska trzcin, które na wiosnę i w lecie widać z daleka.
Nawet jeśli nie występują one w wyraźnym zagłębieniu, to i tak mogą świadczyć o
odmiennych stosunkach wodnych niż w pozostałej okolicy. Napotykając takie
zagłębienia w terenie a zwłaszcza występujące w nich skupiska trzcin
warto je szkicować w notatniku.
Relikty
dawnych koryt rzeki San, oprócz jeszcze dziś spotykanych i zauważalnych zmian w
rzeźbie terenu, zachowały się również w wielu nazwach miejscowych, nazwach
fizjograficznych terenu lub jego cech charakterystycznych. Są to określenia,
które zna i zazwyczaj najlepiej posługuje się zamieszkująca je ludność. Miejsca
te w sensie terytorialno-przestrzennym nie są rozległe, zwykle stanowią
niewielki obszar terenu. Nadane im nazwy miejscowe wiążą się z
charakterystycznymi cechami fizycznymi, fizjonomicznymi, które w czytelny
sposób oddają “odmienność” tego miejsca. Takie nazewnictwo służy identyfikacji
przestrzennej miejsca charakterystycznego dla danej ludności i
w danym miejscu. Niektóre z tych nazw, mimo że lokalne weszły także w obieg
oficjalny i są np. zaznaczane na mapach administracyjnych danego terenu.
Przykładem może być mapa powiatu Stalowa Wola, na której wyraźnie zaznaczono
dawne koryto Sanu między Skowierzynem a Dzierdziówką[22].
Do dziś
funkcjonują regionalne nazwy określające dawne koryta Sanu, np.
“Sanowisko", “Stary San" - to w okolicach Zbydniowa[23].
Inne bardziej powszechne nazwy to: “stare koryto", “pradawne koryto",
“starorzecze". Fragmenty dawnych koryt Sanu mają swoje specyficzne -
regionalne nazwy. Niestety, praktycznie żadne z nich w swoim określeniu nie
nawiązuje do rzeki lub jej właściwości. Nazwy takie jak “starorzecze",
“stare koryto", “pradawne koryto", nie są nazwami regionalnymi, lecz
powszechnie występującymi. Nie jest to jednak przeszkodą, aby przy analizowaniu
przebiegu starego koryta rzeki San (lub innej) pytać w wywiadach
terenowych o funkcjonowanie obecnie lub dawne takich nazw. Korzyść z takiej
postawy badawczej jest nieoceniona w sytuacji, kiedy rzeźba terenu nie
wskazuje, aby w danym miejscu było dawne koryto, natomiast nazwa miejscowa
wręcz odwrotnie. Obok takich faktów nie można przechodzić
obojętnie! Przykładem rozminięcia się stanu faktycznego z nadal funkcjonującą
nazwą w jest tzw. “Maźnica", a więc fragment terenu ze skarpą w pobliżu
dawnego gospodarstwa ogrodniczego PGO. Nazwa “Maźnica" wzięła się stąd, iż
kilkadziesiąt lat temu teren ten (pozostałość po dawnym korycie Sanu) był tak
mocno zabagniony, iż krowy, konie topiły się tam. Struktura tego terenu była
mazista, stąd też zapewne ta nazwa[24].
Współcześnie po “Maźnicy" można spacerować bez obaw, teren jest wyschnięty,
a o tym iż tu kiedyś było więcej wody przypominają małe kępy szuwarów. Nazwę
“Maźnica" do dziś używają najstarsi mieszkańcy Charzewic, choć w
rzeczywistości tam już od lat nie ma żadnej mazi.
Niekiedy jednak etymologia nazwy miejscowej
nie jest niejasna, a wręcz trudna do interpretacji. Być może niezrozumiała,
ponieważ zniekształcona przez upływ czasu. Na przykład w północno-wschodniej
części Rozwadowa znajduje się bardzo wyraźne pradawne koryto, które od bardzo
dawna miejscowa ludność określa “Bełk" lub “Bełek". Choć
jak uważa ks. prof. Wilhelm Gaj-Piotrowski nie jest to nazwa znana tylko w
naszej okolicy, tak podobno nazywano w wielu miejscach kraju pradawne koryta
rzek, to jednak wyjaśnienie nazwy jest trudne. Niełatwo jest też ustalić jednoznacznie,
kiedy też nazwa miejscowa pojawiła się.
Inny
przykład lokalnej nazwy to “Zimna woda" - zapadlisko usytuowane w
południowej części Stalowej Woli, trudno dostępne, zabagnione, w pobliżu
Elektrowni. Tu intuicyjnie można stwierdzić, iż nazwa pochodzi prawdopodobnie
od cech fizycznych wody wypełniającej dane zapadlisko - jest ona zimna.
Dlaczego jest zimna? Jedną z możliwych odpowiedzi jest przypuszczenie, iż w tym
miejscu jest głęboko, stąd woda nie nagrzewa się. Inną możliwą odpowiedzią jest
to, iż w głębinie jest źródełko, które zapewnia ciągłą cyrkulację wody, stąd
też i ona jest zimna. Inne wytłumaczenie może być następujące: teren porasta
gęsty las, który uniemożliwia dotarcie promieni słonecznych, skąd woda nie
nagrzewa się. Podane powyżej wyjaśnienia są oczywiście dość dowolne, ale mające
często miejsce w przyrodzie – są potwierdzeniem pewnych praw fizycznych. Jak
już wspomniano wcześniej, łącząc wysiłki z różnych dyscyplin udałoby się
ustalić dlaczego “Zimna woda” ma taką nazwę.
Zatem analizując
występowanie nazw lokalnych, a nawet sublokalnych, stosując odpowiednie
podejście badawcze (raczej niestandaryzowane), można się dowiedzieć wiele
interesujących rzeczy na temat dawnego koryta Sanu lub też innej rzeki.
Funkcjonujące
w danej miejscowości (przysiółku) przysłowia, powiedzenia, legendy mogą być
wskaźnikiem pewnych pozostałości, które mogły mieć faktyczne umocowanie w
rzeczywistości. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na przysłowia,
powiedzenia dotyczące cech właściwych rzeki, położenia jej w stosunku do innych
obiektów (np. miasta), a także kościołów, lub już nieistniejących obiektów.
Warto zatem notować powiedzonka w stylu: “Zimna woda zawsze była
zdradliwa", albo “Stary San płynął bliżej miasta" itp. W
każdym takim obiegowym powiedzeniu jest trochę prawdy z przeszłości i to należy
mieć zawsze na uwadze. Pamiętać też należy, iż aby uzyskać takie informacje
należy pytać o nie informatorów. Często bywa tak, że dopiero informator
“pociągnięty za język” coś ciekawego powie. Wiele legend związanych z miejscami
dawnych koryt opiera się na “prawdziwej” relacji, iż w danym miejscu straszyło,
bądź też pojawiał się topielec itp. Wiele z takich legend można znaleźć w
książce W. Gaja-Piotrowskiego[25].
Doszukując
się w terenie dawnych koryt rzeki nie należy zapominać, iż poza naszym
doświadczaniem cech rzeźby terenu, który nas interesuje, nieocenioną pomoc mogą
oddać zamieszkujący daną okolicę. Najlepiej wypytywać o takiego mieszkańca,
który “wszystko o wsi wie" itp. Praktycznie w każdej miejscowości żyje
taka osoba, interesująca się żywo historią oraz zmianami we wsi. W czerwcu 2003
r. podczas przypadkowego spotkania z p. Wiesławem Stefańskim z Pilchowa,
zadałem mu pytanie, czy może wie, jak kiedyś płynął San w okolicach jego
zamieszkania. Według jego relacji, trudno to ustalić, gdyż te osoby co mogły
wiedzieć poumierały. Jednakże powiedział bardzo ciekawą rzecz, iż San jak
zmieniał kiedyś koryto tak, aby w nowym “płynął jak po najmniejszej linii
oporu".
Warto pytać
o legendy miejscowe, np. gdzie najczęściej straszyło. Należy zwrócić uwagę, na
specyficzne cechy miejsc nad wodą. Bardzo często w tych wszystkich
opowiadaniach są to właśnie starorzecza, zapadliska[26].
W takich podaniach ludowych bardzo często występują różnego rodzaju duchy,
demony, diabły. Należy dokładnie notować ich nazwę, ponieważ każdy z nich w demonologii
ludowej znaczy co innego, miał inny swój “rewir". Przy notowaniu takich
legend i opowiadań należy starać się, aby jak najwierniej oddać to co mówi
rozmówca. Idealnie jest, jeśli wypowiedź możemy nagrać na taśmę magnetofonową,
a później spisać z niej wypowiedź. Jeśli nie ma takiej możliwości, pozostaje
notowanie ręczne.
Bardzo
ciekawym podaniem jest miejscowa tradycja, iż w “Bełku" przed wiekami miał
zapaść się kościół. Zakładając, iż ta legenda jest w części prawdziwa,
odpowiednio analizowana może dostarczyć informacji na temat wcześniejszego
przebiegu koryta rzeki San. W dalszej części niniejszego tekstu zadałem sobie
trud analizowania właśnie tego zagadnienia, w różnych aspektach badawczych,
które z pewnym prawdopodobieństwem wspomagają odkrywanie tajemnic z
przeszłości.
Bardzo
pomocnym narzędziem przy ustalaniu dawnych tras spływowych Sanu są różnego
rodzaju mapy zwłaszcza te sprzed kilkuset lat. Nie ma ich co prawda za wiele,
ale te które przetrwały do naszych czasów mogą dostarczyć bardzo wielu
informacji. Najstarszą chyba mapą rozpowszechnioną, a dotyczącą naszego regionu
jest z czasów potopu szwedzkiego. Jednak nie jest ona bardzo
dokładna, nie można na jej podstawie orzec, jakie zakola Sanu występowały w
interesującym nas obszarze. Bardziej dokładną mapą jest “von Miega” z XVIII
wieku oraz mapa katastralna z XIX wieku. Z tych dwóch map można już odczytać
wiele informacji oraz naocznie przekonać się, iż koryto rzeki San
znacznie się zmieniło nawet biorąc pod uwagę ostatnie cztery stulecia.
Prawdopodobnie do naszych czasów nie zachowały się starsze mapy, niż te które
zostały wymienione[27].
Byłyby one z pewnością bardzo dobrą pomocą przy ustalaniu dawnych koryt rzeki
San.
Przy
poszukiwaniu map, których chyba już i tak za wiele się nie znajdzie, warto by
czasami poszukiwać odręcznych szkiców a dotyczących interesującego nas tematu.
Być może w jakiś miejscowościach regionu, przysiółkach istnieją ludzie, którzy
mają jakieś ręcznie sporządzone szkice sytuacyjne. Czasami mogą być one
nieocenioną pomocą. Zatem przy nadarzającej się okazji warto o nie pytać.
Natomiast
współczesne mapy, zwłaszcza geodezyjne z naniesionymi poziomicami i warstwicami
mogą być bardzo pomocne w ustalaniu różnic wysokościowych w terenie, a tym
samym ułatwiać dedukcję w zakresie ustalenia, które fragmenty interesującego
nas terenu mogły być zalewane przez rzekę, a które nie. Przykładowo, jeśli cały
interesujący nas teren nie wykazuje różnicy poziomów, a przez jego środek płynie
rzeka, to z dużym prawdopodobieństwem możemy stwierdzić, iż teren ten był przy
wylewach rzeki permanentnie zalewany. Natomiast, gdy w interesującym nas
terenie są wyraźne pagórki, to można z dużym prawdopodobieństwem
stwierdzić, iż one w zupełności przez wodę nie były zalewane. Porównując
natomiast dwie mapy tego samego terenu, ale pochodzące z różnego okresu można
próbować doszukać (znaleźć) różnice w trasie spływowej rzeki. Jeśli mapy
(szkice) nie są od siebie zbyt odległe w czasie, zmiany koryta raczej nie będą
wielkie, a czasami wręcz mało zauważalne. Natomiast gdy porównamy mapy, które
powstały w dużym odstępie czasu, wówczas zmiany w czasie koryta rzecznego mogą
być widoczne.
Topografia
miast na przestrzeni wieków zmieniała się czasami bardzo diametralnie. Jak
wiadomo dawne miasta były zakładane przede wszystkim w dogodnych warunkach
fizjograficznych, to znaczy brano bardzo często także pod uwagę bliskość rzek i
ich potencjalne zagrożenie w czasie powodzi.
Czynnik ten
niegdyś odgrywał bardzo dużą rolę, ponieważ rzeki nie posiadały wałów
ochronnych a podczas powodzi (które zdarzały się bardzo często) rzeki zalewały
w sposób niezwykle niszczący całą okolicę. Stąd też nie należy się dziwić, iż
osady na przestrzeni wieków “przemieszczały się" wraz ze zmianą koryta
rzeki. Podobnie było zapewne w naszym regionie. Zmiany te jednak wymagają
zaangażowania badaczy co najmniej z kilku dyscyplin. Na pewno nieodzowny jest
historyk oraz archeolog. Wytłumaczenie jest oczywiste – trwałość miast i osad w
perspektywie czasu odznacza się względną trwałością (mierzoną w skali kilkuset
nierzadko lat). Stąd też zmiany osiedlania się w danym terenie można zgłębić
korzystając z wiedzy kilku dyscyplin.
Analizując
obecne czynniki fizjograficzne miasta Rozwadowa, można powiedzieć iż został on
założony, dopiero po wyraźnym przesunięciu się koryta rzeki w kierunku
północno-wschodnim. Zanim to jednak nastąpiło, jak sugeruje ks. W.
Gaj-Piotrowski, tereny obecnego centrum Rozwadowa były nieustannie narażone
na wylewy Sanu. Cały zachodni Rozwadów mógł być zalewany przez rzekę, czemu
sprzyjało lekko depresyjne położenie. Zabagnienie terenu w pobliżu stacji
kolejowej jest jednym z dowodów w tej sprawie. Stąd też wniosek, iż miasto
zostało założone wówczas kiedy pojawiły się podstawowe warunki zapewniające
bezpieczną lokalizację miasta. Oczywiście, mimo wszystko i tak powódź
w XVIII w. dotarła aż pod mury klasztoru, zalewając przy okazji jeszcze wiele
innych pól uprawnych.
Ostatnią
metodą, na którą chciałbym wskazać przy analizie starorzeczy rzeki San (ale nie
tylko) to metoda analizy zdjęć lotniczych, bądź satelitarnych danego regionu,
który nas interesuje. Jak pokazują doświadczenia archeologów, wykonanie zdjęć
badanego terenu z powietrza (samolotu, a nawet latawca!) przy odpowiednim podejściu badawczym
dostarcza wielu cennych informacji, a czasami niemal bezpośrednio prowadzi do
kolejnego odkrycia. Zdjęcia takie zwykle wykonuje się z niskiej wysokości,
zwykle od 50 do 100 metrów. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż fotografia lotnicza
wykorzystuje tu pewne właściwości ziemi, które zmieniają się w zależności, czy
coś na pewnej głębokości nie zaburza (co widać na fotografii w postaci
zmienionej barwy, odcienia) funkcjonowania zbiorowiska roślinnego, np. trawy.
Stosując tę metodę, dokonano już wiele odkryć[28].
Co prawda głównie są one z pola archeologii ale mechanizmem z którego metoda
korzysta po odpowiedniej modyfikacji mógłby posłużyć do wyszukiwania dawnych
koryt rzek.
Przenosząc
ją na grunt analizy dawnych starorzeczy rzeki San, prawdopodobnie lepiej
udałoby się odtwarzać dawne trasy spływowe rzeki San. Z “lotu ptaka"
bardzo dobrze widać wszelkie “oczka wodne", nawet bardzo małe. Z pewnej
wysokości ich struktura siedliskowa jest bardzo odróżniająca się od otoczenia,
co zresztą jest normalne, gdyż oczka wodne, nawet wyschnięte tworzy szczególna
roślinność wodna, np. tatarak. Dużym walorem tej metody
jest możliwość zaobserwowania na fotografiach “z lotu ptaka", wykonanych w
okresie letnim, zmian roślinności, która zarosła dawne trasy spływowe. Za
pomocą serii zdjęć wykonanych nad danym terenem z pewnością udałoby się ustalić
więcej faktów, przeprowadzić syntezę dotychczasowego stanu wiedzy.
Na
zakończenie warto wspomnieć tylko o możliwości jaką daje współczesna technika
satelitarna. Wykonane z bardzo dużą precyzją fotografie z kilkuset kilometrów
nad Ziemią z użyciem różnych zakresów fal można zaobserwować pewne zmiany
powierzchni. Niestety, o tej technice można tylko wspomnieć, ponieważ jej
zastosowanie na gruncie lokalnym jest niemożliwe, ze względu na bardzo duże
koszty (głównie wykonania zdjęć oraz ich fachowej analizy).
Ostatnią
propozycją badawczą jest obserwowanie szczególnych różnic fizjograficznych
miejsc w stosunku do innych miejsc, co do których podejrzewamy, iż mogą być
terenem, po którym niegdyś płynął San. Potoczna obserwacja pokazuje, iż w
miejscach należących niegdyś do trasy zalewowej rzeki występują lekko odmienne
warunki mikroklimatyczne niż na pozostałym terenie. Na podstawie pewnych
obserwacji można stwierdzić, iż takim interesującym miejscem jest obszar
“rozwadowskiego ronda". W sezonie jesienno-wiosennym można tu zaobserwować
niezwykle gęste mgły, pojawiające się wcześniej niż gdzie indziej. Teren ten
charakteryzuje się dużą wilgotnością powietrza oraz niższą temperaturą
powietrza w porównaniu np. z innymi częściami Rozwadowa, np. Rynkiem. Innym
przykładem może być okolica ulicy Polnej w pobliżu Zespołu Szkół Ekonomicznych,
gdzie na pewnym odcinku wspominanej drogi systematycznie występuje wyczuwalna
fluktuacja temperatury. Te wszystkie powierzchowne dane, bardziej
usystematyzowane i poddane analizie przez fachowca, np. mikroklimatologa
mogłyby na pewno wnieść więcej informacji na temat przyczyn występowania
regularnych i powtarzalnych mgieł oraz gradientów temperatur (a także izoterm)
oraz wilgotności powietrza. Być może (w co osobiście niewątpię) sytuacje te
mają swój związek ze zmianą struktury gleby na skutek płynięcia na tym obszarze
niegdyś rzeki San[29].
Należy w tym
miejscu wspomnieć o kwestiach związanych z wpływem struktur glebowych na
przyziemną warstwę powietrza, która to z kolei wydatnie kształtuje procesy
fizyczne takie jak: parowanie, schładzanie, tworzenie się rosy itp. w danym
regionie. Od struktury gleby, a zatem i jej fizycznych możliwości wchłaniania
wody oraz jej zatrzymywania zależą zapewne procesy zachodzące nad samą jej
powierzchnią, w tym szczególnie te, które mają miejsce do 2 metrów nad ziemią,
a więc są badane przez mikroklimatologów. Kwestiami tymi, z racji stopnia ich
złożoności oraz konieczności wnikania w zaawansowane metody matematyczno-statystyczne nie będę się tu
zajmował.
Dawniej ludność w sposób charakterystyczny “upamiętniała” wylewy rzeki San. Często w miejscu, gdzie woda się zatrzymała stawiano dziękczynne kaplice, z inskrypcjami – najczęściej datami, przypominającymi kiedy żywioł okazał swą niszczycielska moc. Przykładów takich kaplic w regionie jest kilka: kapliczka św. Jana Nepomucena w pobliżu “rozwadowskiego ronda” (skrzyżowanie ulic Rozwadowskiej ze Strażacką). Kapliczka ta przypomina o powodzi z 18... r., która zatrzymała się w miejscu, gdzie stoi właśnie wspomniana kapliczka. Inną budowlą, która przypomina także o powodzi jest kaplica na Sudołach z kopią wizerunku M.B “Leżajskiej”. Odczytać na niej można inskrypcje dat i znaków poziomu wód znaczniejszych powodzi w tym regionie. Usytuowana jest ona w dzielnicy pól uprawnych zwanych pospolicie “Podlądziem”, gdyż w pobliżu jest skarpa brzegowa dawnego koryta Sanu[30]. Analiza takich kaplic i krzyży również może być pomocna w ustalaniu przebiegu dawnego koryta (odnogi) rzeki w danym regionie. Inskrypcje na obiektach kultu religijnego mogą być dobrą pomocą w dokładnym ustaleniu daty powodzi, gdyż pamięć ludzka jest często zawodna.
Przedstawione
metody, a w zasadzie sposoby poznawania historii z przeszłości dawnych koryt
rzeki San są obarczone pewnym błędem, zresztą jak większość metod w nauce. Ale
nie powinno to zniechęcać do poznawania tej - jak się wydaje - pasjonującej
przeszłości. Największe niebezpieczeństwo przede wszystkim czyha w momencie
zbierania materiałów źródłowych, które mogą być zniekształcone lub nawet
nieprawdziwe. Później zagrożenie płynie
wraz z analizą źródeł. Nadinterpretacja faktów przedstawiona jako pewnik jest
niedopuszczalna. Można natomiast wysuwać najbardziej fantazyjne hipotezy,
pamiętając jednak, aby zawsze zaznaczać, iż właśnie są to tylko hipotezy.
Jak już
wskazano wcześniej nie ma jednego sposobu, ale właśnie zestawienie kilku metod,
podejście interdyscyplinarne, jest jak najbardziej wskazane i wartościowe
umożliwia to prawidłowe zrozumienie zjawisk, które wydają się być ze sobą
niepowiązane logicznie, podczas gdy w rzeczywistości nierzadko mają one taki
właśnie charakter.
Próbę
rekonstrukcji dawnych koryt Sanu chciałbym rozpocząć od terenów Stalowej Woli.
W okolicy tzw. “Świńskiego Ryja", u podnóża którego jest położone oczko
wodne. Stojąc na początku mostu (od strony Stalowej Woli) na rzece San i
spoglądając w kierunku Niska (w polu widzenia “Elektrownię" Stalowa Wola)
widać wyraźnie bardzo wzniosły teren. Wzniesienie to jest jedno
z wyższych w regionie, z którego dobrze widać odległe lasy za Sanem. Analizując
strukturę tegoż terenu, można dojść do wniosku, iż pierwotnie San mógł płynąć u
podnóża tego wzniesienia, które też z pewnością nigdy przez rzekę nie zostało
sforsowane. Od tego miejsca, stosunkowo niedaleko bardziej w stronę Szpitala
Miejskiego znajduje się zapadlisko zwane “Zimną Wodą”. Niedawno w okolicy tej i
na skarpie w rejonie ul. Krzywej powstał park miejski[31].
Od strony południowej miasta Stalowa Wola mamy do dziś dobrze widoczne
starorzecze. Znajduje się ono pomiędzy ulicami: Wąską, Energetyków oraz Swoły.
Depresja ta jest pozostałością średniowiecznego zakola Sanu, którego
pozostałością były jeziorka na tzw. “Błoniu” i w sąsiedztwie ul. Wąskiej[32].
Wspomniane
wzniesienie ciągnie się na lewym brzegu Sanu przez około dwa kilometry, aż do
rozwadowskiej “Górki", czyli części tzw. Góry Kokoszej. Jest to nazwa
własna wzniesienia, na którego fragmencie między innymi usytuowano cmentarz
parafialny. Grzbiet ten jest dobrze widziany z prawego brzegu Sanu, z wału
przeciwpowodziowego. Wracając w okolice ogródków działkowych, do dziś jest tam
dobrze widoczne oczko wodne, którego obrzeża zarasta trzcina wodna oraz
inna roślinność. Od kilkunastu lat jest tam małe łowisko dla wędkarzy. Przykład
tego oczka wodnego może wskazywać na pozostałość jakiegoś koryta rzecznego bądź
też odnogi rzeki. Cechą charakterystyczną jest zauważalne “dopasowanie
się" tego zbiornika wodnego do podnóża skarpy, choć jak łatwo można
zauważyć teren ten został mocno zniekształcony przez rozwijające się miasto.
Udając się
od wspomnianego miejsca w kierunku Rozwadowa, (po prawej stronie mijamy ogródki
działkowe) napotykamy kolejne oczko wodne, o kształcie podłużnym, które kończy
się wraz z ogródkami działkowymi. Później podnóże skarpy jest bardziej
zniekształcone. Dopiero będąc w pobliżu cmentarza parafialnego zauważamy
opadającą ulicę Rozwadowską, aż do kaplicy św. Jana Nepomucena. Stok ten nie
jest jednak naturalny, lecz został sztucznie utworzony na potrzeby szlaku
komunikacyjnego. Prawdopodobnie niegdyś teren ten nie był łagodnym
stokiem, lecz mocno nachylonym. Świadczyć mogą o tym inne fragmenty Góry
Kokoszej. Ostre nachylenia są dobrze widoczne z perspektywy np. “Rozwadowskich
Dołów", czyli miejsca, w którym w 1943 r. rozstrzelano kilkadziesiąt osób
- współcześnie stoi tam pomnik upamiętniający tamte wydarzenia. Będąc przy
pomniku można zauważyć, iż od strony cmentarza Góra Kokosza opadała bardzo
stromo. Raczej wątpliwe jest, aby takie ukształtowanie terenu powstało na
skutek działalności człowieka, ponieważ ona z reguły cechuje się
“złagodzeniem" stoków, a nie odwrotnie. W pobliżu kaplicy św. Jana
Nepomucena, w kierunku północnym, naprzeciwko Sądu Rejonowego stoi “Sokół” –
dawny rozwadowski dom kultury. Według lokalnej tradycji wyniosłość od
wspomnianego gmachu “Sokoła”, aż do ul. Polnej nigdy nie podlegała zalewom
wezbranego Sanu nawet w czasie największych powodzi[33].
Ciekawym
natomiast elementem jest pewna miejscowa, którą zawarto na mapie z 1858 r. W
pewnym oddaleniu od Góry Kokoszej jest miejsce, które określono na wspomnianej
mapie “Zaskole"[34].
Wyjaśnienie etymologii tej nazwy nastręcza wiele trudności. Ani raczej nie ma
to związku ze szkołą, ani kołem (kolem). Choć cień prawdopodobieństwa z tą
ostatnią nazwą jest, ponieważ na mapie, na której wymieniono tę nazwę widać
wyraźnie jakby łukowate wzniesienie terenu. Można - zbyt dowolnie interpretując
ten fakt - potraktować to jako fragment jednego brzegu rzeki,
np. Sanu albo jego odnogi. Ale to chyba zbyt idąca interpretacja, choć i jej
całkowicie przekreślić nie można. Wyjaśnienie znajdziemy m. in. w “Słowniku
wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych” W. Kopalińskiego. Znajdujemy tam hasło “skolion”, czyli
piosenkę biesiadną, śpiewaną w dowolnym porządku. Nazwa pochodzi z języka
greckiego, od słowa “skolios”, co znaczy “krzywy”, “pokręcony”[35].
Podobne znaczenie ma pochodzące z greckiego słowo “skoliosis”, znaczące
“skrzywienie”. Do medycyny weszło jako termin określający skrzywienie
kręgosłupa[36].
Inne
wytłumaczenie nazwy “Zaskole" proponuje W. Makarski w swojej rozprawie
“Nazwy miejscowości dawnej ziemi przemyskiej". Autor ten poświęcił wiele
miejsca próbom wyjaśnienia nazwy miejscowości “Skole", która niegdyś była
zwana Aleksandryją. Dla naszych potrzeb, pomocne mogą być właśnie te
spostrzeżenia autora, mimo że dotyczą nazwy miejscowości, a nie nazwy
miejscowej. I tak już w 1397 r. wieś ta nazywała się Skola, w 1462 “in
Skole", w 1589 r. “Skola", natomiast w 1660 r. już
“Aleksandryja". Zauważyć zatem można, iż sama nazwa jest stara, skoro
pojawia się już w XIV w. Bardzo interesujące są dalsze eksplikacje W.
Makarskiego, który nie zawęża swojej etymologicznej interpretacji do jednej
możliwości, ale zapoznaje czytelnika z kilkoma. Prześledźmy je zatem uważnie.
Jedną z
propozycji jest tłumaczenie tej nazwy (pomijam tu skomplikowane zagadnienia
słowotwórcze, zainteresowanych odsyłam do wspomnianej książki) jako miejsce, w
którym znajdują się mniejsze lub większe kawałki skalne. W naszym przypadku tę
drogę tłumaczenia interesującego nas miejsca musimy odrzucić, ponieważ skały,
nawet pojedyncze nigdy tu nie występowały. Następną propozycją W. Makarskiego
jest tłumaczenie tego słowa w znaczeniu “rozczepiać", “coś
rozczepionego". Wtedy to nazwa ta mogłaby oznaczać rozczepianie się
potoków. Ta ostatnia możliwość wydaje się najbardziej pasująca do naszego
terenu, gdyż nie dość że był on bagnisty, to w pobliżu przepływała
rzeczka “Oska". Być może zwrot “Zaskole" dotyczył terenu, który
znajdował się za rozczepieniem się (odnogą) tej rzeczki. Ale również nie można
pominąć i tej możliwości, iż rozczepienie odnosiło się do fragmentu pradawnego
koryta rzeki San. Jeszcze inną propozycją wytłumaczenia
nazwy “Zaskole" jest propozycja J. Rudnickiego, który etymologię słowa
“skole" wywodzi od słowa “kol", czyli “kłóć", co miałoby
oznaczać trzebienie lasu[37].
Ta ostatnia propozycja ma również sens w naszym przypadku, gdyż
jak wiadomo całą “Górę Kokoszą" a i z pewnością jej podnóże zarastały
lasy. Stąd, nazwa miejscowa “Zaskole", mogła pochodzić od miejsca “za
wycinką lasu". Dziś trudno orzec skąd faktycznie ta nazwa miejscowa aż na
tyle się utrwaliła w świadomości mieszkańców, iż została naniesiona również na
mapę. Trudność ta jest o tyle większa, iż dziś nikt tej nazwy miejscowej nie
używa i chyba nie ma już osoby, która coś na ten temat mogłaby powiedzieć.
Kolejnym
miejscem, na które chciałbym zwrócić uwagę jest “rondo Rozwadowskie",
położone w pobliżu muru klasztornego. To również interesujące miejsce,
chociażby ze względu wspomnianych już wcześniej lekko odmiennych warunków
mikroklimatycznych panujących w tym miejscu. Są one szczególnie zauważalne
podczas niektórych zjawisk meteorologicznych, takich jak mgła, szadź,
czy szron. Są one odmienne od tych, które można obserwować w innych częściach
Rozwadowa. Należy pamiętać, iż w tym miejscu, jeszcze kilkadziesiąt lat temu
płynęła rzeka “Oska", która mogła ukształtować w pewnym stopniu te
odmienne warunki siedliskowe. Według W. Gaja-Piotrowskiego, teren ten (obecnie
na jego części jest położony supermarket “Biedronka”), jego łąki “rozpościerają
się na dnie niezbyt dawnego koryta Sanu, które być może było czynne jeszcze we
wczesnym okresie piastowskim. Łąki te były niemal do ostatnich czasów podmokłe
nie tylko z powodu przepływającej przez nie rzeczki Oski, ale także z racji ich
wyrazistego ukształtowania dolinnego”[38].
Wspomniany teren położony po przeciwnej stronie do kapliczki Jana Nepomucena,
łączy się z Górą Kokoszą, jej podnóżem, o którym mowa była wcześniej.
Natomiast, tu gdzie do niedawna znajdował się ośrodek zdrowia, było bagniste
błonie, a w nim mnóstwo żab, które w majowe wieczory rechotały swoje koncerty[39].
Biorąc pod
uwagę wszystkie wspomniane okoliczności, można domniemywać iż niegdyś San lub
jego odnoga mógł opasać ściśle podnóże Góry Kokoszej, a tym samym kształtować
jej podmyte, ostre brzegi[40].
Przypatrując się ukształtowaniu terenu w tym rejonie można także zauważyć
bardzo charakterystyczną rzecz.
Hipoteza ta,
aczkolwiek mało prawdopodobna również zasługuje na uwagę, gdyż nie można do
końca wykluczyć i właśnie takiej możliwości. Na taką ewentualność wskazuje nie
tylko lekko depresyjne położenie tego terenu, ale także jego struktura glebowa.
Są to właśnie piaski. Nie można rozstrzygnąć jednoznacznie w chwili obecnej
(wymagałoby to zaangażowania geologa) czy piaski te są pochodzenia rzecznego,
czy też stanowią pozostałość polodowcową[41].
Być może właśnie w tym miejscu znajdowało się jezioro polodowcowe, po którym
została struktura piaskowa. Poznanie struktury tych terenów pod względem
geologicznym z pewnością ułatwiłoby dalsze wyciąganie wniosków co do
pochodzenia piasku na osiedlu “Piaski". Tereny, na których obecnie
znajduje się osiedle “Piaski" jest położone w znacznym obniżeniu terenu,
co mogło niegdyś w przeszłości pociągać za sobą skutek w postaci zalewania tych
terenów przez rzekę, na przykład San. Jak już wspomniano wcześniej, cechą
charakterystyczną rzek nizinnych było “rozlewanie się" na znacznej
szerokości, stąd też na skutek takiego biegu wydarzeń
powstawały liczne mokradła[42].
Pod gmach
stacyjny sięgało niegdyś jeziorko, które swój początek miało u wylotu obecnie
ulicy Kopernika. Znaczne jego rozmiary spowodowały, iż gdy zamierzano budować
stacje kolejową, biorąc pod uwagę znaczne zabagnienie rozważano nawet
przeniesienie jej poza miasto, u podnóża Góry Kokoszej. Jednak jezioro
ostatecznie zasypano i osuszono przyległe bagna[43].
Biorąc pod uwagę tereny położone w pobliżu obecnej stacji kolejowej w Rozwadowie,
należy również zauważyć, iż są to tereny bagniste, a sama stacja jest
postawiona niemal na bagnach. Kilkadziesiąt lat temu, kiedy
budowano stację kolejową budynek stawiano na palach drewnianych wbitych w
ziemię, ponieważ takie były trzęsawiska. Podobnie rzecz się miała z gmachem
sądu rejonowego oraz blokami kolejowymi przy ulicy Sandomierskiej, które jak
stawiano, to na tzw. “betonowych plombach"
(relacja ks. W. Gaja-Piotrowskiego).
Dane te
wskazują, iż miejsca te były zabagnione, ale dlaczego? Odpowiedzi może być
kilka. Mogło to być spowodowane płynięciem w tych miejscach (ale nie w tym
samym czasie) rzeki San, lub tworzeniem przez nią wylewów, bądź też powód
mógł być jeszcze inny - teren był bagnisty na skutek ciągłego zalewania
powierzchni przez San. Jednoznacznie trudno jednak wykoncypować ostateczny
powód, który przecież miał miejsce co najmniej kilkaset lat temu.
Wspomniane
już intensywne zabagnienie zachodnich części Rozwadowa, sięgające aż po obecne
osiedle Piaski, z pewnością też miało swoje poważne przyczyny. W pewnej części
obecnego osiedla piaski, po stronie zachodniej występowało tam bagno śródleśne,
na terenie rozległych lasów, tzw. “Brodki”, będące pozostałością polodowcowego
jeziora[44].
To ciekawe, iż właśnie ten teren jest bagnisty, podczas gdy wschodnie części
Rozwadowa mają całkiem inny charakter. To zabagnienie na zachodnich częściach
spotykane jest także do dziś. Kwestia ta oraz źródło tego zjawiska jest o tyle
ciekawe, iż jak wiadomo na terenach tzw. aluwialnych gleby są zazwyczaj bardzo
żyzne. Na osiedlu “Piaski” gleba ma znikoma wartość, gdyż główną jej strukturę
stanowią właśnie piaski. Gdyby przyjąć hipotezę, iż struktura omawianego przez
nas terenu powstała na skutek działania lodowca, to nasuwa się pytanie,
dlaczego gleby piaszczyste są tylko tam, a nie sięgają dalej na wschód?
Oczywiście, można to wytłumaczyć bardzo prosto i logicznie – lodowiec zatrzymał
się właśnie tam. Ale nie można wykluczyć do końca hipotezy, iż piaski zostały
naniesione przez rzekę. Ale tu powstaje kolejne pytanie – skoro rzeka tam
płynęła (szeroko rozlana), to dlaczego nie wytworzyła np. czarnoziemów lub
innych dobrych gatunkowo gleb? Odpowiedź może być następująca: rozlana rzeka
płynęła tam w stosunkowo krótkim czasie, więc naniosła piasek, ale nie
wytworzyła odmiennej struktury gleby.
Usytuowanie
rozwadowskiego rynku, choć na lekkim wzniesieniu, też nie było wolne od
zalewania rzeki San. Jak uważa, ks. W. Gaj-Piotrowski, podczas wykopów w
narożnikach rynku na studnie, napotkano na grube powalone pnie drzew, co z
pewnością wskazuje iż w tym miejscu albo również płynął San, albo nawet do tego
miejsca wylewał[45]. Wydaje
się, iż ta pierwsza możliwość jest bardzo prawdopodobna, gdyż jak wiadomo San
na przestrzeni wieków bardzo często zmieniał swoje koryto, ale nie przypadkowo
i chaotycznie jakby to mogło się wydawać, lecz według zasady, iż bieg przesuwał
się w kierunku północno-wschodnim lub wschodnim. O tej prawdzie, może również
świadczyć fakt, iż osadnictwo w rejonie Rozwadowa a także obecnej Stalowej Woli
zmieniało się istotnie, co miało także swoją chyba w zmianie trasy przepływu
rzeki. Dawny Rozwadów został zlokalizowany na zalewowej trasie Sanu, który
wielokrotnie zmieniając swoje koryta, nieustannie kształtował rzeźbę terenu
zajętego później przez miasto[46].
We wszystkich historiach miast motyw wpływu rzeki lokalnej na osadnictwo
miejscowe jest bardzo wyraźne, stąd też i tak było zapewne w Rozwadowie i jego
okolicy.
Blisko
centrum Rozwadowa istniały jeszcze w XIX w. dwa jeziorka, jedno na zapleczu
starej drewnianej bożnicy przy ulicy Dzierżyńskiego, które zostało osuszone po
wyzwoleniu. Drugie rozpościerało się na styku posiadłości charzewskich zwanych
do niedawna “jęziórkiem”. Oba jeziorka były niegdyś jednym dużym jeziorem, a w
około 1920 r. nadmiar wody przelewał się pomiędzy nimi w poprzek ul. Szewskiej,
zanim nie utwardzili jezdni – pisze W. Gaj-Piotrowski. Inne jeziorko w obszarze
centrum Rozwadowa występowało w środkowej części obecnej ulicy Kochanowskiego.
Jeszcze inne było w miejscu obecnego gmachu Sądu Rejonowego, który postawiono
na dębowych palach drewnianych wbitych w podmokły teren[47].
Pewną
hipotezę można wysnuć, jeśli chodzi o usytuowanie oraz czas wybudowania dwóch
ostatnich kościołów w centrum Rozwadowa, to znaczy obecnej murowanej Fary oraz
poprzedniego drewnianego. Chyba nie można mówić o przypadku, iż dopiero w
połowie XVIII w. wybudowano drewniany kościół, podczas gdy wszystkie poprzednie
znajdowały się na terenie wsi Charzewice. Fakt założenia miasta Rozwadowa w 1690 r. na pewno sprawił, iż kościoły zaczęto
budować w obrębie miasta. Był to jeden z ważniejszych czynników, ale
prawdopodobnie nie jedyny. Jak się wydaje, istotną kwestią braną skrupulatnie
przy budowie świątyń było oddalenie ich od ówczesnego koryta
Sanu. Kiedy zapewne powstawał drewniany kościół (poprzednik obecnej murowanej
Fary) San był na tyle odsunięty od rynku w kierunku północno-wschodnim, iż
pozwalał na bezpieczne lokowanie budowli sakralnej właśnie w tym miejscu.
Prawdopodobnie właśnie dlatego, pierwszy kościół w Charzewicach stał w
pobliżu pól zwanych “Siedliskiem"[48].
Dwa kolejne
wybudowano również w Charzewicach na tzw. “Maźnicy", a dokładniej mówiąc w
pobliżu obecnego sklepu spożywczego, przy skrzyżowaniu ul. Ogrodowej i Rolnej.
Miejsce to odznacza się znaczną wysokością, w porównaniu np. z
“Siedliskiem", które jest jakby położone lekko w dolinie. Można postawić
hipotezę, iż taki “rozrzut przestrzenny” usytuowania kościołów w dawnym
Rozwadowie oraz Charzewicach był ściśle powiązany z przemieszczaniem się rzeki
San, która to – jak już wspominano wielokrotnie – była bardzo kapryśna.
Dlatego też
można wysnuć wniosek, iż prawdopodobnie obecny bieg koryta Sanu został
ukształtowany mniej więcej 200 lat temu, a może nawet 300. Dokładne oszacowanie
czasu jest bardzo trudnym zadaniem. Wydaje się jednak, iż obecne koryto Sanu
jak i poprzednie (czyli “Bełk”) są podobne do siebie: są względnie głębokie i
stosunkowo wąskie. Stąd należy snuć wniosek, iż powstały w okresie, kiedy San
zmienił znacząco swoją fizjonomię. Pozostając nadal rzeką nizinną przestał
jednak płynąć szerokim, rozlanym korytem. “Bełk” i jego charakterystyka
świadczy o tym, iż pod względem fizjograficznym stanowi on ukształtowaną trasę
spływu. Jak można domniemywać, bardzo dawno temu (może średniowiecze?) San był
bardzo “rozlany”, płynął bagnistym, szerokim korytem. Istnieje duże
prawdopodobieństwo, iż obecne koryto zostało ukształtowane wcześniej, aniżeli
Rozwadów funkcjonował już jako miasto[49].
Nie sądzę, aby miasto funkcjonowało, podczas gdy San płynął w miejscu tzw.
“Bełku", a więc wyraźnego starorzecza Sanu, o którym teraz
parę słów.
Do chwili
obecnej “Bełk", czyli starorzecze Sanu jest bardzo charakterystycznym
miejscem w Rozwadowie. O tym, iż jest to niemal pewne starorzecze Sanu świadczy
kilka kwestii: bliskość do obecnego koryta, charakterystyczne brzegi,
roślinność, a także podmokłość terenu (od kilku lat niewielka). Położone tuż za
Zespołem Szkół Ekonomicznych, w pobliżu trasy podskarpowej starorzecze
funkcjonuje w świadomości mieszkańców od bardzo dawna. Miejsce to było niegdyś
celem niedzielnych wędrówek a w zimie służyło jako teren do zjazdu na sankach.
Mimo to nikt nie pamięta z relacji przodków, kiedy właśnie w tym miejscu mógł
płynąć San. Przechowała się natomiast
do dziś legenda, jakoby właśnie
w “Bełku" miał się pogrążyć kościół. Z topieli wodnej - jak mówi legenda -
słychać czasami bicie dzwonów.
Do dziś najbardziej widocznym starorzeczem w okolicy Rozwadowa jest tzw. “Bełk” z charakterystyczną roślinnością
Fot. Marek Ziemba
Ile w tej
legendzie jest prawdy, trudno orzec, jednakże z pewnym prawdopodobieństwem
można stwierdzić, iż odnosi się ona do przyczyn zniszczenia pierwszego kościoła
w Charzewicach, który funkcjonował już około 1300 roku, a może nawet wcześniej[50].
Legenda mówi, iż kościół miał się pogrążyć w topieli “Bełku". Logicznie
odczytując tę treść, można wysnuć co najmniej dwie hipotezy: wspomniany
w legendzie kościół został zniszczony przez zmieniające się koryto Sanu podczas
powodzi, co by znaczyło iż (biorąc pod uwagę kierunek zmiany koryt rzeki San)
pierwszy kościół musiał znajdować się po zachodniej stronie “Bełku", druga
hipoteza brzmi następująco: kościół został zniesiony przez powódź, która miała
miejsce, gdy San miał koryto właśnie w “Bełku".
Po
zachodniej stronie “Bełku” do dziś funkcjonuje miejscowa nazwa “Siedlisko”,
która oznacza niewielki obszar pól uprawnych, gdzie plebani charzewscy od
dawien dawna mieli grunta plebańskie. Jak zauważa W. Gaj-Piotrowski, nazwa
“Siedlisko” nawiązuje wyraźnie do jakiegoś osadnictwa, które zapewne istniało w
tym miejscu wcześniej za nim wezbrane wody Sanu zmieniły go wskutek wyżłobienia
nowego koryta[51]. Z okresem
około XV w. Wiąże się też inna informacja. Parafia charzewska, choć była bardzo
duża, to podzielona była przez rzekę San, która utrudniała spełnianie praktyk
religijnych. Zdarzały się przypadki, iż wierni przeprawiający się łódkami do
kościoła tonęli w nurtach Sanu[52].
Najbardziej
jednak do legendy pasuje hipoteza pierwsza. Kiedy jednak nastąpiło to
zniesienie pierwszego kościoła w Charzewicach, trudno orzec, gdyż przekazów
historycznych nie ma. Jedynie metodą pośrednią, na podstawie znajomości dat
powstania kolejnych kościołów możemy wysnuć przypuszczenie, iż zniszczenie
wspomnianego kościoła mogło mieć miejsce pomiędzy 1400 a 1600 r.
Chciałbym w
tym miejscu dodać, iż podczas prac ziemnych prowadzonych przez ekipę firmy
budującej trasę podskarpową około 100 metrów w kierunku zachodnim od okolicy
skrzyżowania ul. Polnej z Żurawią wydobyto z głębokości około 1 metra duże
fragmenty zbutwiałego drewna. Wielokrotnie badając te fragmenty (którymi nikt
się nie interesował) mogłem stwierdzić, iż przeleżały znaczny okres czasu w
środowisku coś przypominającego piasek rzeczny pomieszany z mułem. Fragmenty te
były bardzo dobrze zachowane, choć bardzo kruche, posiadające strukturę
łupkową. Niedaleko od wspomnianego miejsca, a było ich kilka, napotkałem na
jeszcze bardziej ciekawy element drewniany - był on również zmurszały, o
zapachu mułu rzecznego, lecz posiadał wyraźną konstrukcję belki, tyle
że zdeformowaną przez czas. Ten ostatni element udało mi się sfotografować, co
z perspektywy czasu uważam za właściwe posunięcie, bo dziś w jego miejscu jest
już gładki asfalt. Nie chcę w tym miejscu sugerować, iż te “tajemnicze”
pozostałości, które mogłem zobaczyć mają związek z pierwszym charzewskim
kościołem, lecz są one na tyle ciekawym znaleziskiem, iż warto o nim
wspomnieć.
Oprócz
widocznego charakterystycznego po dzień dzisiejszy “Bełku” można stwierdzić i
wysnuć hipotezę o jeszcze jednym, znacznie starym korycie Sanu niż to
wspomniane. Na styku ogrodu plebańskiego (z tyłu kościoła farnego w Rozwadowie)
z zabudową ul. Zacisze występuje lekkie zaklęśnięcie terenu, które wydaje się
być fragmentem innego, znacznie starszego łożyska Sanu. Prawdopodobnie
przebiegało ono poprzez ul. Polną i Zieloną, aż do skrzyżowania tej ostatniej z
ul. 3 Maja, gdzie jest obecnie dostatecznie wyraziste. Podobnie, należy też
przytoczyć opinię ks. W. Gaj-Piotrowski uważa, iż “rozległe obniżenie terenu
pomiędzy ul. Brandwicką, Grunwaldzką i 3 Maja łączyło się kiedyś z tzw.
“Błoniem” zarówno miejskim jak i charzewskim, które lokuje się na jakimś
przedhistorycznym starorzeczu Sanowym. Mogą o tym świadczyć zachowane do dziś
fragmenty brzegowych zboczy występujących w Charzewicach po obu stronach jego
niecki. W okolicach centrum Rozwadowa, poza wspomnianym spadkiem terenu śladów
jakichkolwiek dowodzących na płynięcie tędy rzeki nie ma praktycznie żadnych.
Do niedawna - jak zauważa ks. W.
Gaj-Piotrowski przy ul. Witosa było jeszcze skupisko trzcin[53].
Pozostałości
po mokradłach jeszcze kilka lat temu istniały wyraźnie na Błoniach w
Charzewicach. Jedno “oczko wodne" znajdowało się u podnóża skarpy przy ul.
Starowiejskiej natomiast, przy tej samej ulicy ale około 20 metrów dalej do
niedawna również było “oczko wodne", z którego korzystali “młodzi
rybacy". Dziś miejsce to zostało zasypane i śladu już nie ma. Podobny los
(niwelacja) spotkał “oczko wodne" położone przy zbiegu ul. Starowiejskiej i Jaśminowej.
Przesuwając
się dalej w kierunku północnym, charakterystycznym miejscem (o intrygujących
“rzecznych" brzegach) jest tzw. “Maźnica", czyli do niedawna bagnisty
teren u podnóża obecnej ul. Rolnej i w części Ogrodowej. Charakterystyczne
ukształtowanie terenu “Maźnicy" każe domniemywać, iż może ona stanowić
fragment starorzecza Sanu, choć oczywiście trudno stwierdzić, kiedy ono było
czynne. Cechą tego terenu o charakterystyce podmokłej, była jego znaczna
miąższość (opowiedział o tym ks. W. Gaj-Piotrowski). Niegdyś zabagnienie w tym
miejscu było tak silne, iż nieraz topiły się tam krowy i konie. Charakterystyka
tego terenu, która do dziś istnieje w formie szczątkowej (szuwary, trzcina
itp.) znacznie uległa zmianie.
Dalej za
“Maźnicą" nie ma wielkich różnic w terenie, które pozwalałyby na dokładne
ustalenie, jak przebiegało koryto Sanu. Jednak pewne pozostałości są jeszcze
zauważalne. Jedną z takich pozostałości jest niewielkich rozmiarów podłużne
“oczko wodne" przecinające mniej więcej w połowie drogę gruntową Posanie.
W miejscu tym jest wyraźne obniżenie terenu. Ciągnie się ono w kierunku
północnym aż mniej więcej do styku z byłym rezerwatem “Sochy".
Bardzo czytelnym
śladem dawnego koryta (ale nie tak chyba odległego w czasie) rzeki San jest
“opaska" wokół wspomnianego byłego rezerwatu “Sochy". Jeszcze na
mapie wojskowej “von Miega" z 1780 r.
widać wyraźnie, iż “Sochy" od strony zachodniej otacza woda, która
pod postacią “pętli" łączy się z głównym nurtem rzeki San[54].
Współcześnie zachowały się jeszcze ślady świadczące o tym, iż kiedyś faktycznie
tak było - jest trzcina wodna i szuwary oraz podmokły teren. W lecie zagląda tu
chętnie różnego rodzaju ptactwo wodne. Nawet na niezbyt starych mapach (sprzed kilku, kilkunastu
lat) zaznaczono “opaskę" w postaci podmokłych terenów. Jest to więc
niezbity dowód na to, iż
wspomniany teren był niegdyś fragmentem rzeki San.
Symulacja graficzna (w oparciu o zgromadzone dane) możliwych tras spływowych rzeki San w ostatnich kilku wiekach. Trasa oznaczona “1” mogła funkcjonować do około X wieku, oznaczona numerem “2” do około XIV-XV wieku.
Oprac. Marek Ziemba
I na tym
miejscu analizę przebiegu “domniemanych” tras spływowych rzeki San w okolicach
Rozwadowa kończę. Oczywiście, analizę można by jeszcze kontynuować dalej,
choćby w kierunku Pilchowa, Turbi, gdzie do dziś zachowały się bardzo czytelne
starorzecza Sanu. Należy mieć nadzieję, iż znajdą się osoby, które zachęcone
niniejszym szkicem zechcą kontynuować problematykę podjętą przeze mnie. Będę
również wdzięczny za wszelkie uwagi odnośnie tego tekstu, uzupełnienia, nowe fakty, które pozwolą
kiedyś w przyszłości podjąć ten bardzo ciekawy temat w znacznie szerszym
spektrum.
Blalock H. M., Statystyka dla socjologów, PWN, Warszawa
1977.
Encyklopedia
Praktyczna PWN-Tekstowa Encyklopedia Komputerowa, Wydawnictwo Naukowe PWN S.A. 2003.
Borkowski M. K., Plamy słoneczne, zlodowacenia i prognozy, “Urania”
nr 1, 1978, s. 14-20.
Florek M., Uwagi o topografii i układzie przestrzennym
Rudnika w XVI w. oraz problem istnienia Zamku, [w:] Z., Z. Chmiel, Historia
jednego miasta nad Sanem, Urząd Gminy i Miasta w Rudniku n. Sanem, Rudnik
1998.
Gaj-Piotrowski W., Dzieje parafii charzewsko-rozwadowskiej,
scenariusz do wystawy, Zbiory Muzeum Regionalnego w Stalowej Woli,
MRS/AM/72/20, (maszynopis).
Gaj-Piotrowski W., Lokacja i rozwój przestrzenny miasta Rozwadowa,
Wrocław-Rozwadów 1991.
Gaj-Piotrowski W., Duchy i demony w wierzeniach ludowych z okolic
Stalowej Woli-Rozwadowa i Tarnobrzega, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze,
Wrocław 1993.
Gaj-Piotrowski W., Zanim powstała Stalowa Wola. Studium z
prehistorii miasta, Muzeum Regionalne w Stalowej Woli, Stalowa Wola 2000.
Koehler W., Przymierze z lasem, Krajowa Agencja
Wydawnicza, Warszawa 1983.
Kopacz B., Nad brzegami Sanu, [w:] B. Kopacz (red.), Miasto
i ludzie Stalowej Woli, Zarząd Regionu Ziemia Sandomierska NSZZ
“Solidarność", Stalowa Wola 2003.
Kopacz B., W Puszczy Sandomierskiej, [w:] B. Kopacz
(red.), Miasto i ludzie Stalowej Woli, Zarząd Regionu Ziemia
Sandomierska NSZZ “Solidarność", Stalowa Wola 2003.
Kopaliński W., Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych,
Wiedza Powszechna, Warszawa 1968.
Kotula F., Hej, leluja, czyli o wygasających starodawnych
pieśniach kolędniczych w Rzeszowskim, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 1970.
Krasnodębski D., Bujanie z łopatą w obłokach, “Wiedza i
Życie" Nr 12, 2003.
Kuraś M., Miller R.,
Pankowski A., Życińska-Bajek Z., Przewodnik
po powiecie stalowowolskim, Stalowowolskie Towarzystwo Kulturalne-Muzeum
Regionalne w Stalowej Woli, Stalowa Wola 2002.
Makarski W., Nazwy miejscowości dawnej ziemi przemyskiej,
Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 1999.
Mapa powiatu
stalowowolskiego, skala 1:100 000.
Pietruszyński H., Wspomnienia rozwadowskie. Mój pamiętnik,
“Dokument" - Wydawnictwo KZ NSZZ “Solidarność" HSW S.A, Stalowa Wola
1992.
Rawski J., Wybrane zagadnienia dotyczące administracji
kościelnej w widłach Wisły i Sanu, Towarzystwo Przyjaciół Tarnobrzega,
Tarnobrzeg 1997.
Słownik wyrazów
obcych PWN, Państwowe Wydawnictwo
Naukowe, Warszawa 1974.
[1] Jak zauważa B. Kopacz, w dzisiejszych granicach miasta Stalowa Wola pozostały cztery starorzecza. Należy dodać – bardzo wyraźne starorzecza. Z pewnością niegdyś było ich więcej, ale zmiany społeczno-gospodarcze przyczyniły się do ich niwelacji. Jeśli chodzi natomiast o wspomniane starorzecza, są one umiejscowione następująco: pierwsze starorzecze Sanu to Błonia usytuowane w trójkącie: ul. Energetyków - ul. Wąska - teren Elektrowni. Drugie starorzecze to tzw. “Zimna Woda”, znajdujące się w pobliżu ul. Staszica na wysokości Szpitala Miejskiego, tam gdzie stadion sportowy. Trzecie miejsce to tzw. “Bełk” (“albo “Bełek”) – widoczne do dziś bardzo dobrze dawne zakole Sanu, położone w pobliżu Zespołu Szkół Ekonomicznych w Rozwadowie. Do niedawna wspomniane starorzecze tworzyły trzy jeziorka. Ostatnim śladem po dawnym korycie rzeki San jest las łęgowy w Sochach, który to był niegdyś otoczony przez San. Do dziś zachowały się tam sitowie i szuwary położone w widocznym zagłębieniu terenu. Zob. B. Kopacz, Nad brzegami Sanu, [w:] B. Kopacz (red.), Miasto i ludzie Stalowej Woli, Zarząd Regionu Ziemia Sandomierska NSZZ “Solidarność”, Stalowa Wola 2003, s. 11-12.
[2] M. Florek, Uwagi o topografii i układzie przestrzennym Rudnika w XVI w. oraz problem istnienia Zamku, [w:] Z., Z. Chmiel, Historia jednego miasta nad Sanem, Urząd Gminy i Miasta w Rudniku n. Sanem, Rudnik 1998, s. 23. Hipotezę o tak umiejscowionym korycie Sanu potwierdza także inna relacja: “Jeden z najstarszych przekazów mówi na przykład, iż jeszcze w średniowieczu San uchodził do Wisły naprzeciwko miasta Sandomierza.” Zob. W. Gaj-Piotrowski, Zanim powstała Stalowa Wola. Studium z prehistorii miasta, Muzeum Regionalne w Stalowej Woli, Stalowa Wola 2000, s. 15.
[3] J. Rawski, Wybrane zagadnienia dotyczące administracji kościelnej w widłach Wisły i Sanu, Towarzystwo Przyjaciół Tarnobrzega, Tarnobrzeg 1997, s. 31.
[4] W. Gaj-Piotrowski, Zanim powstała Stalowa Wola. Studium z prehistorii miasta, Muzeum Regionalne w Stalowej Woli, Stalowa Wola 2000, s. 45.
[5] Tamże, s. 38.
[6] W. Gaj-Piotrowski, Dzieje parafii charzewsko-rozwadowskiej, scenariusz do wystawy, Zbiory Muzeum Regionalnego w Stalowej Woli, MRS/AM/72/20, (maszynopis), s. 14.
[7] Zanim powstała Stalowa Wola, s. 124-126.
[8] J. Rawski, Wybrane zagadnienia dotyczące administracji kościelnej w widłach Wisły i Sanu, Towarzystwo Przyjaciół Tarnobrzega, Tarnobrzeg 1997, s. 97.
[9] Tamże, s. 98.
[10] Tamże, s. 100.
[11] W. Gaj-Piotrowski, Lokacja i rozwój przestrzenny miasta Rozwadowa, Wrocław-Rozwadów 1991, s. 16-17.
[12] Miara ta pozwala (poza innymi, bardziej skomplikowanymi metodami) ocenić jednorodność zbioru danych. W analizowanych przypadkach poszczególne skupienia są dosyć jednorodne, co pozwala wysnuć ostrożny wniosek, iż nie są one zwykłym zbiegiem okoliczności, czy zdarzeniem losowym. Odchylenie standardowe to jedna z częściej stosowanych miar statystycznych rozproszenia. Wyraża ona różnicę pomiędzy każdym pomiarem a średnią (z całego pomiaru). Różnice są podniesione do kwadratu, dodane do siebie, a następnie podzielone przez liczbę pomiarów. Na koniec, z uzyskanego wyniku wyciągany jest pierwiastek. Zob. H. M. Blalock, Statystyka dla socjologów, PWN, Warszawa 1977, s. 82.
[13] W. Gaj-Piotrowski, Lokacja i rozwój przestrzenny miasta Rozwadowa, Wrocław-Rozwadów 1991, s. 17.
[14] Zob. K. M. Borkowski, Plamy słoneczne, zlodowacenia i prognozy, “Urania”, nr 1, 1978, s. 14-20. Dodatkowo mamy do czynienia ze zjawiskiem znanym dobrze w fizyce – “dudnieniem”, które – jeśli chodzi zagadnienia cyklicznej aktywności Słońca - często powoduje załamanie formułowanych teorii o tej cykliczności, a w rezultacie w znacznym stopniu utrudnia korelowanie aktywności Słońca ze zmianami pogodowymi. “Dudnienie” jest najczęściej spowodowane nakładaniem się dwóch lub więcej fal i prowadzi do zwiększenia lub zmniejszenia amplitudy fali wypadkowej w zależności od różnicy faz fal składowych. Gdy częstości są jednakowe, a różnica faz fal w każdym punkcie jest stała w czasie (fale są spójne), to otrzymuje się niezmienny w czasie rozkład amplitud w przestrzeni z następującymi po sobie maksimami i minimami. W wyniku interferencji fal o nieco różnych częstościach powstają wspomniane dudnienia.
[15] Trudno nawet wymienić w tym miejscu “podstawową literaturę”, gdyż wiadomości na interesujący nas temat są rozproszone i dopiero kwerenda w wielu źródłach może dać oczekiwane rezultaty.
[16] Potamologia [gr.], nauka o rzekach, gałąź hydrologii dotycząca powierzchniowych lądowych wód płynących; badania potamologiczne dotyczą sposobu zasilania rzek w wodę, wahań poziomu wody i przepływu, temperatury wody, zlodzenia rzek, ruchu rumowiska rzecznego, składu chemicznego wody, życia biologicznego w rzekach (biopotamologia), klasyfikacji rzek i układów sieci rzecznej. Zob. Encyklopedia Praktyczna PWN-Tekstowa Encyklopedia Komputerowa, Wydawnictwo Naukowe PWN S.A. 2003.
[17] W. Gaj-Piotrowski, Lokacja i rozwój przestrzenny miasta Rozwadowa, Wrocław-Rozwadów 1991, s. 15. Na obszarze Polski najczęściej występują powodzie opadowe (gł. w górach) i powodzie roztopowe (gł. na nizinach); często także tworzą się zatory lodowe (np. na Wiśle pod Płockiem 1982). Zob. Encyklopedia Praktyczna PWN-Tekstowa Encyklopedia Komputerowa, Wydawnictwo Naukowe PWN S.A. 2003.
[18] Fragmenty wielu wysp piaskowych widać dobrze na mapie wojskowej “von Miega” z lat 1778-1782. Jak można zauważyć, powstały one na lewej stronie Sanu, jak i po prawej. Jednak ich cechą wspólną jest to, iż “łachy” są umiejscowione w częściach łukowatych koryta rzeki. Zob. W. Gaj-Piotrowski, Zanim powstała Stalowa Wola. Studium z prehistorii miasta, Muzeum Regionalne w Stalowej Woli, Stalowa Wola 2000, Tablica 19, s. 259.
[19] Delta to równinny obszar powstały w wyniku nagromadzenia osadów rzecznych (gł. piasków, iłów i mułów) przy ujściu rzeki do morza lub jeziora; ma zarys zbliżony do gr. litery (stąd nazwa). Może stanowić przeszkodę dla przepływu rzeki i powodować rozdzielanie się jej koryta na liczne ramiona. Delty powstają w miejscach, gdzie głębokość zbiornika wodnego przy ujściu rzeki nie jest zbyt duża, a akumulacja osadów przeważa nad niszczącą działalnością falowania i pływów, usuwających przyniesiony przez rzekę materiał skalny. Zob. Encyklopedia Praktyczna PWN-Tekstowa Encyklopedia Komputerowa, Wydawnictwo Naukowe PWN S.A. 2003.
[20] M. Kuraś, R. Miller, A. Pankowski, Z. Życińska-Bajek, Przewodnik po powiecie stalowowolskim, Stalowowolskie Towarzystwo Kulturalne - Muzeum Regionalne w Stalowej Woli, Stalowa Wola 2002, s. 62.
[21] Starorzecza porastają często charakterystyczne zespoły roślinne. Najgłębsze strefy sanowisk, czyli te często zanurzone w wodzie zajmują takie zbiorowiska roślinności jak: wywłóczniki, rogatki, rdestnice, osoka aloesowa. Wyżej spotykamy roślinności pływającą: żabiściek pływający, rzęsa wodna, grzybień biały, grążel żółty. Następna strefa to rośliny wyrastające ponad wodę, czyli tzw. oczerety, do których należą pałka szeroko– i wąskolistna, sit, tatarak, manna mielec, jeżogłówka i różne gatunki turzyc. Wzdłuż natomiast brzegu ciągnie się pas roślin ziemno-wodnych ze skrzypem, babka wodną, turzycami, rzęślą i szalejem. M. Kuraś, R. Miller, A. Pankowski, Z. Życińska-Bajek, Przewodnik po powiecie stalowowolskim, Stalowowolskie Towarzystwo Kulturalne-Muzeum Regionalne w Stalowej Woli, Stalowa Wola 2002, s. 62.
[22] Zob. Mapa powiatu stalowowolskiego, skala 1:100 000.
[23] Nazwę “Stary San” przytacza K. Oleksowicz w odniesieniu do Zbydniowa, a F. Kochan nazwę “Sanowisko” w odniesieniu do “Soch”. Zob. W. Gaj-Piotrowski, Duchy i demony w wierzeniach ludowych z okolic Stalowej Woli-Rozwadowa i Tarnobrzega, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław 1993, s. 147.
[24] W okolicach np. Chwałowic, które są zabagnione również, spotykamy nazwę miejscową “Maźnica”. Zob. Mapa powiatu stalowowolskiego, skala 1:100 000.
[25] W. Gaj-Piotrowski, Duchy i demony w wierzeniach ludowych z okolic Stalowej Woli-Rozwadowa i Tarnobrzega, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław 1993.
[26] Na aspekt kształtowania się mitów i wierzeń w zależności od czynników fizjograficznych i właściwości otoczenia, które ludzie zamieszkują, zwraca uwagę W. Koehler. Wyjaśnia on, dlaczego środowisko naturalne naszych przodków kształtowało odmienną wiarę w świat istot nadprzyrodzonych. Zob. W. Koehler, Przymierze z lasem, Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1983, s. 176-181.
[27] W książce “Zanim powstała Stalowa Wola. Studium z prehistorii miasta” przedstawiono różne mapy ilustrujące Stalową Wolę (a wcześniej Pławo) oraz zmiany, jakie zaszły na wspomnianym obszarze. Jedna z takich map przedstawia szlak bojowy Karola Gustawa nad dolnym Sanem w 1656 r. niestety mapa jest niezbyt dokładna. Chociaż zaznaczono na niej trasę rzeki San, to trudno powiedzieć dokładnie, jak płynął on w interesującym nas regionie. Zob. W. Gaj-Piotrowski, Zanim powstała Stalowa Wola. Studium z prehistorii miasta, Muzeum regionalne w Stalowej Woli, Stalowa Wola 2000, Tablica 1, s. 241.
[28] Mechanizm, który wykorzystują archeolodzy jest dosyć prosty i logicznie poprawny. Zasypane ziemią z resztkami organicznymi dawne jamy lub rowy dostarczają więcej pożywienia porastającej je roślinności i tym samym powodują jej szybszy wzrost i dojrzewanie. Takie rośliny mają intensywniejszy kolor oraz są od innych wyższe. Natomiast gdy pod ziemią znajdują się kamienie bądź ceglane konstrukcje (będące np. pozostałością jakiś dawnych zabudowań etc.) mniejsza miąższość żyznej gleby powoduje, że rosnące tam np. zboże wygląda słabiej niż w innym miejscu pola. D. Krasnodębski, Bujanie z łopatą w obłokach, “Wiedza i Życie” Nr 12, 2003, s. 38.
[29] Pytanie: Czy są dowody naukowe, iż struktura gleby, jej właściwości fizykochemiczne mogą modyfikować (inicjować bądź hamować) takie zjawisko jak powstawanie mgieł lokalnych na danym terenie, zwłaszcza mgieł przyziemnych? Inaczej mówiąc, czy rodzaj ziemi (gleby) nad którą tworzą się mgły wpływają np. na jej gęstość, trwałość i inne parametry (których zapewne nie znam...)? – zadałem mojemu koledze, dr Krzysztofowi Markowiczowi, pracownikowi naukowemu z Uniwersytetu Warszawskiego. Odpowiedział on następująco: Jeśli chodzi o dawne koryta rzek to wydaje mi się, że to nie wpływ gleby, ale ukształtowanie terenu może wpływać na tworzące się mgły. Małe zagłębienia w dawnym korycie mogą sprzyjać powstawaniu mgieł radiacyjnych. Co do gleby i jej wpływu na mgły to jestem przekonany ze najważniejszą rzeczą jest jej pokrywa, o ile takowa jest. W naszym klimacie przeważa mimo wszystko pokrywa roślinna. Ona to determinuje bilans radiacyjny tuż nad powierzchnią ziemi. Ona też magazynuje wodę i reguluje transpiracje. Wracając do samej gleby, to ze względu na termikę ważnym parametrem jest zdolność emisyjna określająca jak dana powierzchnia promieniuje w dalekiej podczerwieni. Np. piasek ma odmienne właściwości niż pozostałe typy powierzchni. Trudno więc jednoznacznie rozstrzygnąć – bez pogłębionych badań – czy rodzaj gleby, jej skład przyziemny wpływa na powstawanie (rodzaj) mgieł.
[30] W. Gaj-Piotrowski, Zanim powstała Stalowa Wola. Studium z prehistorii miasta, Muzeum Regionalne w Stalowej Woli, Stalowa Wola 2000, s. 200.
[31] B. Kopacz, W Puszczy Sandomierskiej, [w:] B. Kopacz (red.), Miasto i ludzie Stalowej Woli, Zarząd Regionu Ziemia Sandomierska NSZZ “Solidarność”, Stalowa Wola 2003, s. 6-7.
[32] Tamże, s. 198.
[33] W. Gaj-Piotrowski, Lokacja i rozwój przestrzenny miasta Rozwadowa, Wrocław-Rozwadów 1991, s. 10.
[34] Nazwa przechowała pewne właściwości topograficzne, fizjograficzne terenu, których dziś już nie ma. Przekształcenia terenu zrobiły swoje.
[35] W. Kopaliński, Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych, Wiedza Powszechna, Warszawa 1968, s. 696. Podobne znaczenie ma pochodzące z greckiego słowo “skoliosis”, znaczące “skrzywienie”. Do medycyny weszło jako termin określający skrzywienie kręgosłupa. Zob. Słownik wyrazów obcych PWN, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1974, s. 686.
[36] Słownik wyrazów obcych PWN, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1974, s. 686.
[37] W. Makarski, Nazwy miejscowości dawnej ziemi przemyskiej, Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 1999, s. 243-244.
[38] W. Gaj-Piotrowski, Lokacja i rozwój przestrzenny miasta Rozwadowa, Wrocław-Rozwadów 1991, s. 9-10.
[39] H. Pietruszyński, Wspomnienia rozwadowskie. Mój pamiętnik, “Dokument” – Wydawnictwo KZ NSZZ “Solidarność” HSW S.A, Stalowa Wola 1992, s. 15.
[40] F. Kotula analizując fizjografię Przeworska zauważył, iż miasto to zostało założone na lessowym pagórku, u którego stóp od południowego-wschodu, szerokim, bagnistym korytem płynęła rzeka Mleczka. Przytaczam ten fragment opisu, gdyż podobnie mogło być w dalekiej przeszłości z rodzimą Górą Kokoszą oraz Sanem. Zob. F. Kotula, Hej, leluja, czyli o wygasających starodawnych pieśniach kolędniczych w Rzeszowskim, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 1970, s. 84. Należy tu również przywołać relację, jaką przekazał W. Gajowi-Piotrowskiemu Józef Dziura. Według niego, na terenie wyżej położonym w pobliżu Sanu zakładano dawne osady z obawy przed wylewami rzek. Na takim właśnie stromym i wysokim brzegu Sanu lat temu 600, a może 700, w czasie powodzi pewien człowiek wraz z rodziną uratował się w kotlinie wciśniętej w ląd zwanej obecnie “Zimną wodą”. W niej to prąd wody nie mógł rozbitków porwać dalej, dzięki temu została założona tutaj osada nazwana od spływu tych rozbitków – Pławem. Zob. W. Gaj-Piotrowski, Zanim powstała Stalowa Wola. Studium z prehistorii miasta, Muzeum Regionalne w Stalowej Woli, Stalowa Wola 2000, s. 17-18. Przywołana relacja jest o tyle istotna, iż wskazuje na pewien ważny element – odległość osady, którą założył rozbitek lub rozbitkowie musiała być w bliskiej odległości od rzeki. Należy domniemywać, iż płynęła ona bardzo blisko podnóża skarpy, która zachowała się miejscami w bardzo dobrym stanie do dnia dzisiejszego.
[41] Tereny, na które wskazuję, w sensie szerszym geograficznie położone są w Kotlinie Sandomierskiej. Jak pisze F. Kotula, tereny ją stanowiące są przeważnie niskie, płaskie, bez możliwości łatwego odpływu wody. Stąd też tak powszechne w tym rejonie moczary i bagna. Gleba piaszczysta, nieurodzajna na tych terenach jest – jak zauważa badacz – dziełem ostatniego lodowca. F. Kotula, Hej, leluja, czyli o wygasających starodawnych pieśniach kolędniczych w Rzeszowskim, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 1970, s. 58.
[42] F. Kotula analizując osadnictwo w okolicach Przeworska oraz determinanty fizjograficzne, postawił hipotezę, iż obecna rzeczka Mleczka mogła nazywać się kilka wieków wcześniej Przeworsko. Dla nas interesującym zagadnieniem jest cecha fizjograficzna wspomnianego cieku. Według Kotuli rzeczka ta płynęła szerokim, bagnistym korytem jeszcze w średniowieczu. Być może opisana przez badacza cecha była również charakterystyczna dla innych rzek. Wydaje się to wysoce prawdopodobne także w przypadku rzeki San. Zob. F. Kotula, Hej, leluja, czyli o wygasających starodawnych pieśniach kolędniczych w Rzeszowskim, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 1970, s. 67.
[43] W. Gaj-Piotrowski, Lokacja i rozwój przestrzenny miasta Rozwadowa, Wrocław-Rozwadów 1991, s. 11.
[44] W. Gaj-Piotrowski, Lokacja i rozwój przestrzenny miasta Rozwadowa, Wrocław-Rozwadów 1991, s. 7.
[45] Tamże, s. 12.
[46] Tamże, s. 12.
[47] Tamże, s. 10-12.
[48] W. Gaj-Piotrowski, Zanim powstała Stalowa Wola. Studium z prehistorii miasta, Muzeum Regionalne w Stalowej Woli, Stalowa Wola 2000, s. 170.
[49] Gabriel Rozwadowski, który założył miasto Rozwadów był świadomy, iż usytuowanie go w pobliżu naturalnego wzniesienia, jakim jest “Góra Kokosza”, będzie naturalną osłoną w przypadku powodzi – umożliwi mieszkańcom miasta bezpieczną ewakuację na to właśnie wzniesienie. Tak było między innymi w 1876 r., kiedy rozwadowiacy schronili się przed wylewem Sanu na wspomnianą górę. Zob. W. Gaj-Piotrowski, Lokacja i rozwój przestrzenny miasta Rozwadowa, Wrocław-Rozwadów 1991, s. 8.
[50] Informacji na temat pierwszych kościołów w Charzewicach i najbliższej okolicy nie ma wiele, stąd trudno ustalić nawet w przybliżeniu datę wybudowania pierwszego kościoła w Charzewicach. Jedną z ciekawych prób oszacowania czasu powstania świątyń i parafii w widłach Wisły i Sanu podjął J. Rawski. Stwierdził on, iż parafia w Charzewicach powstała w pierwszym dziesięcioleciu po najeździe Tatarów, czyli po 1241 r. Zob. J. Rawski, Wybrane zagadnienia dotyczące administracji kościelnej w widłach Wisły i Sanu, Towarzystwo Przyjaciół Tarnobrzega, Tarnobrzeg 1997, s. 36.
[51] W. Gaj-Piotrowski, Dzieje parafii charzewsko-rozwadowskiej, scenariusz do wystawy, Zbiory Muzeum Regionalnego w Stalowej Woli, MRS/AM/72/20, (maszynopis), s. 3.
[52] Tamże, s. 7.
[53] W. Gaj-Piotrowski, Lokacja i rozwój przestrzenny miasta Rozwadowa, Wrocław-Rozwadów 1991, s. 10.
[54] Tamże, s. 4.